Preview Mode Links will not work in preview mode

Oct 20, 2021

Od półtora miesiąca w pasie przygranicznym trwa stan wyjątkowy. Dziennikarze nie mogą relacjonować działań Straży Granicznej. Nie wiemy, co się tam naprawdę dzieje. Jarosław Kaczyński mówi: „Amerykanie przegrali wojnę w Wietnamie, bo na pierwszej linii frontu byli dziennikarze”. Na razie, poza budową muru i codziennymi „pushbackami”, nie widać żadnej długofalowej strategii, której chciałby użyć polski rząd w tym kryzysie migracyjnym.

– Nasza granica jest jak sito. Nie jest bezpieczna. I prawdą jest, że codziennie kilkadziesiąt osób przemyka przez Polskę i trafia do Niemiec. Świadczy to nie tylko o tym, że nasza granica nie jest bezpieczna, ale że na terenie Polski kwitnie handel ludźmi, bo to zjawisko jest właśnie handlem ludźmi. Nie ma żadnych pomysłów jak sobie z tym radzić. To, co słyszymy od polityków Prawa i Sprawiedliwości, to jest wyłącznie złudne zapewnianie poczucia bezpieczeństwa, a nie samego bezpieczeństwa. To jest wyłącznie retoryka, która nijak ma się do rzeczywistości – mówi Patryk Michalski, który właśnie wrócił z granicy polsko-niemieckiej, gdzie trafiają dziesiątki migrantów, którzy przechodzą przez całą Polskę.

Sytuacja na granicy zaczyna przypominać kryzys migracyjny z którym mieliśmy do czynienia w Europie Południowej. Na razie jednak rząd woli udawać, że radzi sobie z problemem. 

Rząd jest zajęty sam sobą, bo po raz kolejny odłożono o tydzień rekonstrukcję. Coraz częściej mówi się o tym, że Jarosław Kaczyński znowu zaczął rozważać dymisję premiera. Mateusz Morawiecki nie spełnił oczekiwań prezesa. Miał poprawić stosunki z Unią, a jest gorzej, niż kiedykolwiek. Miał umieć z Unią rozmawiać, a nie załatwił nic.